Greed | Szmal – recenzja

Pieniądze nie śmierdzą

Donald X. Vaccarino, twórca wielokrotnie nagradzanego Dominion, rokrocznie wydaje kilka nowych gier. W ubiegłym roku światło dzienne ujrzał Greed, któremu warto przyjrzeć się bliżej. Tym razem zamiast uniwersum fantasy (Dominion, Kingdom Builder) akcja osadzona jest w realiach amerykańskich ulic lat 60. ubiegłego wieku. Wcielając się w szefa gangu staramy się zbudować swoją mafijną potęgę.

Greed_SzmalMechanikę Greed napędzają karty, ale błędem byłoby stwierdzenie, że ta gra to li tylko odcinanie kuponów po Dominionie. Vaccarino po raz kolejny pokazał klasę i zastosował kilka ciekawych sztuczek. Już sam format pudełka (z łatwością wejdzie do torby/plecaka) oraz jego zawartość (dwie talie kart, instrukcja i garść żetonów) sugerują, że wewnątrz kryć się może prosta gra służąca co najwyżej za przerywnik. Nic bardziej mylnego.

Sercem gry jest talia 80 kart złożona z trzech typów kart:

  1. Actions – karty akcji, dzięki którym możemy uzyskać szybki przypływ gotówki, zniszczyć karty przeciwników lub zdobyć nowe karty; większość z nich po zagraniu spada na stos kart użytych.
  2. Thugs – żołnierze gangu, których po zagraniu wykładamy przed sobą na stole; posiadają umiejętności przydatne na ulicy (np. włamywanie czy strzelanie) oraz oferują szereg specjalnych zdolności aktywowanych poprzez zagrywanie kolejnych kart.
  3. Holdings – firmy-przykrywki (np. warsztaty, kluby, usługi “towarzyskie”), które pozwalają nam na budowanie kapitału; wykładamy je przed sobą (podobnie jak bandziorów), ale z reguły służą jako długoterminowa inwestycja. Zagrywając kartę firmy kładziemy na niej odpowiednią ilość znaczników w zależności od innych posiadanych firm tego typu – im mamy ich więcej, tym bardziej dochodowy będzie nasz biznes na końcu gry.

Część kart można zagrać za darmo, niektóre wymagają posiadania konkretnych umiejętności lub miejsc na stole, za inne przyjdzie nam zapłacić określoną sumę pieniędzy. Czasem konieczne może być poświęcenie jednej z posiadanych kart.

Rozpoczynając grę każdy z uczestników dostaje talię 12 losowych kart. Z tej puli wybiera jedną, a resztę przekazuje graczowi po lewej stronie. Następnie wszyscy podnoszą otrzymane talie i wybierają drugą kartę, którą zatrzymują. Po kolejnym wyborze, gdy wszyscy mają do dyspozycji trzy karty, rozpoczyna się właściwa gra. Gracze kładą przed sobą jedną z kart rewersem do góry, po czym równocześnie odsłaniają swoje karty. Kolejność działań narzucają numery kart (od 1-80). Posiadacz karty z najniższym numerem rozpatruje efekt zagranej karty, następnie kolejka przechodzi na następnego gracza, aż wszyscy wykonają swoją akcję.

Następnie gracze biorą otrzymane talie, wybierają kolejną z nich i przekazują je graczowi po lewej, po czym zagrywają kolejną kartę z ręki. W momencie, gdy w taliach skończą się karty, gracze rozgrywają ostatnią, dwunastą rundę.

Zagrywanie kart to tylko środek prowadzący do celu, którym jest gromadzenie gotówki – na końcu gry posiadacz najwiekszej sumy pieniędzy (kart-banknotów oraz żetonów na firmach) odnosi zwycięstwo.

Zasady są banalnie proste i nawet planszówkowy nowicjusz będzie w stanie pojąć je w kilka chwil. Diabeł jednakże tkwi w szczegółach, czyli w tym wypadku w poszczególnych kartach. Na początku rozgrywki widzimy jedynie dwanaście z nich i wybieramy tą jedną, najlepszą. Może będzie nią ta, która przyniesie nam najwięcej chwilowych korzyści? A może wybierzemy kartę wokół której zbudujemy całą kombinację?

Równocześnie musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że w chwili, gdy oddamy talię graczowi po lewej, tracimy nad nią kontrolę. Nie jest to zbytnim problemem przy grze dla dwóch graczy, bo część kart za chwilę do nas wróci, ale w przypadku większej ilości uczestników karty trafią do nas solidnie przebrane.

Dodatkowo podczas każdej rozgrywki mamy dostęp tylko do losowej części z 80 kart. W związku z tym lepiej budować swoją strategię na podstawie kart, które widzieliśmy w taliach. Grając “na pamięć” może się okazać, że firma, która w poprzednich rozgrywkach przynosiła krociowe zyski, tym razem będzie zupełnie bezużyteczna – w danym rozdaniu wszystkie inne tego typu zostały poza grą.

Nazwisko autora zobowiązuje, więc podobnie jak w Dominion, podczas rozgrywki w Greed nie ma jednej słusznej drogi do zwycięstwa – wszystko zależy od rozkładu dostępnych kart. W jednej rozgrywce możemy oprzeć się na dużej ilości firm, a w kolejnej zagrywać głównie bandziorów. To właśnie niepowtarzalność partii oraz ciągłe reagowanie na zachodzące zmiany i konieczność dostosowywania swojej strategii są największymi zaletami Greed.

Dzięki prostocie mechaniki pojedyncza partia zajmuje ok. 15-30 minut. Gra doskonale się sprawdza w gronie od 2 do 5 osób, choć z mojego doświadczenia wynika, że wraz ze wzrostem liczby uczestników rośnie również nieprzewidywalność talii. Jedyny problem mogą stanowić gracze z paraliżem decyzyjnym – duża ilość wyborów może szybko przerosnąć ich możliwości.

Moim zdaniem głównym problemem gry jest poruszana tematyka. Morderstwa, podpalenia czy dziewczynki “do towarzystwa” niekoniecznie powinny pojawiać się w grze rekomendowanej dla osób w wieku 10+ (wg informacji z pudełka). Kontrowersyjne motywy mogą odrzucić również cześć starszej grupy docelowej.

Drobną wadą jest także rozmiar pudełka. Nie zrozumcie mnie źle – nie jest to “kobyła” pokroju pierwszego Descenta, ale wszystkie elementy bez problemu dałoby się wcisnąć w o wiele mniejsze i bardziej poręczne opakowanie pokroju podstawki do Munchkina.

Podsumowując, Greed to kolejne udane dziecko Donalda X. Świetna, całkiem lekka pozycja, która może stanowić przerywnik między mózgożernymi strategiami, ale sprawdzi się również wyśmienicie jako główne danie wieczoru. Niestety, ze względu na tematykę, z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu.

Plusy:

  • niepowtarzalność rozgrywki
  • świeżość zastosowanych rozwiązań mechanicznych
  • konieczność ciągłego dostosowywania strategii
  • mnogość dróg do zwycięstwa

Minusy:

  • kontrowersyjna tematyka

Recenzja pierwotnie opublikowana w magazynie Rebel Times #89

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>