Najstraszniejszy system RPG, w który grałem | #RPGaDAY 28

Na sesji szybko podłapuję klimat napięcia i grozy. Z reguły nie mam jednak szczęścia do horroru na sesji – udane przygody, które zapadły mi w pamięć, jestem w stanie wyliczyć na palcach jednej ręki. Każda z nich miała miejsce w Zewie Cthulhu.

call_of_cthulhu_6W innych systemach straszne sceny są jedynie krótkotrwałym przerywnikiem, a nie centralnym punktem sesji. W przypadku Cthulhu jest inaczej – jeśli trafimy na dobrą drużynę, na chwilę zapomnimy o żarcikach, plotkach i offtopowych tekstach, mamy szansę na zbudowanie nastroju rodem z klasyków Kinga. 

Co ciekawe, czasem niepotrzebne są krew, czy nienaturalne wydarzenia. Gracze sami nakręcają się, podłapują klimat i szukają drugiego dna tam, gdzie go nie ma, pomagając tym samym Strażnikowi Tajemnic.

Dlatego to właśnie Zew Cthulhu najstraszniejszym RPGiem jest…

The Colour out of Space - Unspeakable Vault of Doom


Ten wpis jest częścią akcji #RPGaDAY. Chcesz dowiedzieć się więcej? Przeczytaj ten wpis.

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>