Najlepsza sesja na konwencie | #RPGaDAY 15

Wczoraj pisałem o najlepszym konwentowym zakupie i wspominałem przy okazji, że regularnie odwiedzam lubelskie konwenty. Bardzo rzadko biorę udział w konwentowych sesjach – wolę w tym czasie spotkać się ze znajomymi, wziąć udział w konkursach i posłuchać ciekawych prelekcji. Jednak pewna sesja sprzed 10 lat utkwiła w mojej pamięci.

Legend_of_the_Five_RingsGraliśmy na Falkonie, który w tamtych czasach odbywał się jeszcze w budynku IV LO. W sobotni wieczór udało nam się zdobyć jedną z sal lekcyjnych. Na środku złączyliśmy ławki i zgromadziliśmy się wokół nich w blasku świec. Sesja Magneza w Legendę Pięciu Kręgów zgromadziła ośmiu graczy. Zastanawiałem się, w jaki sposób uda mu się nad nami zapanować i utrzymać klimat.

Wszyscy graliśmy roninami, którzy od pewnego czasu służyli na ziemiach Jednorożca. Za dobrą służbę i zasługi dla klanu już wkrótce mieliśmy zostać jego członkami. Przed nami była ostatnia misja, od powodzenia której zależała nasza przyszłość – mieliśmy odeskortować Panią Doji, dyplomatkę klanu Żurawia poza granice naszych ziem.

Przed wyruszeniem w drogę, zostaliśmy zmuszeni do złożenia przysięgi Pani Doji, że w naszej obecności nie spadnie jej włos z głowy. Większość podróży przebiegała w miarę spokojnie, poza jednym epizodem – zostaliśmy zaatakowani przez bandę „roninów”. Napastnicy starali się przedrzeć do Pani Doji, ale udało nam się ich wybić do nogi. Dzięki szybkiej zabawie w CSI: Rokugan okazało się, że byli to najprawdopodobniej samuraje Jednorożca w przebraniu.

Jeden z nas znalazł przy napastnikach list wyjaśniający powód ataku – Pani Doji była w posiadaniu informacji kompromitujących klan Jednorożca i należało ją za wszelką cenę wyeliminować przed opuszczeniem naszych ziem. Gdy zatrzymaliśmy się w karczmie na krótki postój, zebrał wszystkich i nakreślił sytuację. Wybór był trudny: dotrzymanie danego słowa lub dobro naszego przyszłego klanu. Niestety, zdania były podzielone i nie udało się podjąć decyzji.

Gdy wyszliśmy z budynku jedna z postaci ruszyła w stronę Pani Doji z ręką na mieczu. Drogę zagrodziła jej inna postać. Po krótkiej wymianie zdań przemówiły ostrza. W ciągu kilku minut z ośmiu strażników na placu boju zostały jedynie trzy osoby – dwie neutralne i jedna broniąca Pani Doji. Dyplomatka została odeskortowana do granicy i przejęta przez patrol Żurawi.

Nie dość, że Magnezowi udało się zapanować nad liczną drużyną, to po raz kolejny udowodnił, że do poprowadzenia dobrej sesji w Legendę Pięciu Kręgów wystarczy prosty pomysł i dylemat moralny.


Ten wpis jest częścią akcji #RPGaDAY. Chcesz dowiedzieć się więcej? Przeczytaj ten wpis.

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>