Stary RPG, który wciąż czytam | #RPGaDAY 12

Bibliofil i RPGowiec to niebezpieczne połączenie. Wszystkie półki w pokoju mam zastawione grami fabularnymi albo książkami (no dobra, przejaskrawiam, znaleźć można na nich również trochę komiksów i gier planszowych). Wciąż kupuję nowe podręczniki, a że grywam sporadycznie, to większość z nich służy mi jako lektura i inspiracja. Ale mimo ciągłego napływu nowych, mam na półkach starocie, do których chętnie wracam.

Fading_SunsZdecydowanie najczęściej zdejmuję z półki drugą edycję Gasnących Słońc. Wydana również w Polsce space opera charakteryzuje się bogatym, złożonym światem.

Przy pierwszym podejściu podstawka wywołała we mnie negatywne wrażenie. Ot, kopiowanie pomysłów z Diuny, WH40K i Star Wars. Dopiero gdy zapoznałem się z trzema dodatkami opisującymi poszczególne klasy, polubiłem złożoność tego uniwersum.

Większość dodatków do tego systemu stoi na wysokim poziomie i zawiera więcej opisów settingu i klimatycznego mięcha, aniżeli nowinek mechanicznych.

Mimo, że od dłuższego czasu nie grywam i nie prowadzę Gasnących Słońc, to przynajmniej raz w miesiącu zgarniam z półki jeden z podręczników do tego systemu, by odświeżyć sobie jego fragment.

PS: Zawsze chciałem skompletować całą serię Gasnących Słońc, ale odstraszały mnie wysokie ceny i kiepska dostępność. Jeśli znacie kogoś, kto chciałby się ich pozbyć – podeślijcie mu namiary na mnie :)


Ten wpis jest częścią akcji #RPGaDAY. Chcesz dowiedzieć się więcej? Przeczytaj ten wpis.

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>