Belfort – recenzja

Gdzie architektów pięciu…

Belfort - ekonomiczna gra planszowaDo Belfort, miejsca na pograniczu krainy Trolli, przez pomyłkę zamiast jednego, przybywa kilku Głównych Architektów, których zadaniem jest zbudowanie zamku. Architekci ruszają do wytężonej pracy, a najlepszy z nich zostanie wynagrodzony.

Tak oto przedstawia się tło fabularne Belfort, nowej eurogry, która na rynku polskim została wydana przez Lacertę. Dwóch do pięciu graczy staje w szranki i stara się w jak najlepszy sposób wykorzystać dostępne surowce i pracowników, by w ciągu siedmiu miesięcy zgromadzić jak największą ilość punktów zwycięstwa.

Co w pudełku piszczy

Przy pierwszym otwarciu zawartość pudełka robi wrażenie. Naszym oczom ukazują się drewniane znaczniki symbolizujące trzy rasy robotników, własność budynków i surowce. Do tego nietypowa, pięciokątna plansza przedstawiająca Belfort, pole surowców, plansze graczy (zawierające ściągawki) oraz karta kalendarza. Na dokładkę w pudełku znajdziemy także talię kart symbolizujących pozwolenia na budowę oraz zestaw żetonów przedstawiajacych gildie.

Poszczególne komponenty są wykonane naprawdę solidnie, dzięki czemu mamy gwarancję, że nie rozpadną się po kilku partiach.

Jedynym, do czego mogę się przyczepić, są drewniane znaczniki przedstawiające robotników. Zanim będzie można rozegrać pierwszą partię, należy poświęcić kilkadziesiąt minut mozolnie naklejając symbole poszczególnych ras. Nie takich „rozrywek” oczekuję od planszówki, za którą zapłaciłem ponad sto złotych.

Fantastyczny wyścig szczurów

Przed rozgrywką każdy z graczy otrzymuje startowy zestaw surowców, robotników oraz kart-pozwoleń na budowę. Dodatkowo rozlosowywana jest kolejność graczy i zestaw pięciu gildii.

Gra składa się z siedmiu miesięcy/tur. W każdym miesiącu rozgrywane są trzy fazy: rozmieszczania robotników, zbierania surowców oraz wykonywania akcji.

W pierwszej fazie gracze na zmianę rozkładają po jednym dostępnym robotniku, wysyłając ich:

  • do pośredniaka, by pozyskać kolejnych robotników,
  • na obszary surowców, gdzie mogą pozyskać materiały potrzebne do rozbudowy,
  • do obozu króla, by zmienić kolejność graczy,
  • do gildii lub na karty stojących budynków, by skorzystać ze specjalnych zdolności.

Druga faza polega na zbieraniu swoich robotników z poszczególnych pól surowców i pozyskiwaniu w ten sposób materiałów Również w tej fazie gracze otrzymują dodatkowych robotników, a przebywający w obozie króla mogą wpływać na kolejność w turze.

W trzeciej fazie każdy z graczy po kolei wykonuje wszystkie dostępne akcje: wykłada karty budynków i dodaje swoje znaczniki w jednej z pięciu dzielnic, w których chce rozpocząć budowę, handluje surowcami, pozyskuje nowe pozwolenia na budowę lub wykorzystuje specjalne akcje dostępne dzięki gildiom i własnym budynkom.

Na końcu trzeciego, piątego i siódmego miesiąca gracze podliczają punktację. Punkty można otrzymać za posiadanie największej ilości budowli w każdej z pięciu dzielnic oraz największej ilości robotników danej rasy. Po trzeciej punktacji gracz, który zgromadził najwięcej zdobywa klucze do miasta.

Czy warto walczyć o klucze do miasta?

Zasady Belfort nie są skomplikowane i zostały opisane bardzo przystępnie. Nowicjuszom można wszystko wytłumaczyć w ciągu kilku minut, a po jednej-dwóch turach gra toczy się płynnie.

O ile pierwsza i druga faza rozgrywane są dość szybko, o tyle podczas trzeciej gracz wykonujący wszystkie akcje na raz może doprowadzić do paraliżu rozgrywki. Zdarza się tak zwłaszcza w końcowych turach, gdy należy podliczyć surowce i zaplanować rozmieszczenie kilku budynków, jednocześnie sprawdzając w których dzielnicach najlepiej je postawić.

Z 12 dostępnych gildii przed rozpoczęciem gry losuje się zestaw pięciu, które można wykorzystać. Dzięki temu każda rozgrywka ma odrobinę inny charakter, nie nuży powtarzalnością i wymaga od graczy dostosowania swojej strategii do warunków panujących na planszy. Zestawy gildii uzależnione są od wyboru poziomu gry (początkująca, normalna, dla zaawansowanych). Gildie dla początkujących pozwalają na pozyskanie sporej ilości dodatkowych surowców, podczas gdy zestawy dla zaawansowanych graczy oferują możliwości negatywnej interakcji (kradzież zasobów, zamiana znaczników własności).

Do zwycięstwa w Belfort wiedzie kilka dróg, ale niezależnie od tego którą z nich obierzemy, walka między graczami będzie zacięta do samego końca. Świadczą o tym przede wszystkim nieznaczne różnice w punktacji na koniec rozgrywki (pod warunkiem, że każdy z graczy pamiętał o regularnym pozyskiwaniu robotników).

Belfort zdecydowanie przypadnie do gustu miłośnikom eurogier. Nowa odsłona znanych (i lubianych) mechanizmów połączona ze świetnym wyglądem poszczególnych elementów gry sprawiają, że rozgrywka mija bardzo sympatycznie, ale potrafi solidnie zagotować szare komórki.

Plusy

  • Kilka dróg do zwycięstwa
  • Balans rozgrywki
  • Jakość komponentów
  • Wysoka regrywalność

Minusy

  • Mozolne „tworzenie“ robotników przed pierwszą partią
  • Długi czas oczekiwania w fazie akcji

Tekst pierwotnie ukazał się w miesięczniku Rebel Times #68

 

 

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>