Mem RPG – moje typy

O grach RPG słów kilkaDwa tygodnie temu opublikowałem notkę z zaproszeniem do zabawy w Mem RPG i zachętą do podzielenia się informacjami na temat systemów RPG, w które aktualnie gracie, które uważacie za fajne i wartościowe lub niewarte jakiejkolwiek uwagi.

(Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – formularz Mem RPG jest wciąż aktywny. Po wypełnieniu możecie zapoznać się z odpowiedziami pozostałych uczestników.)

Zgodnie z obietnicą, dziś wrzucam moje typy. Wyliczankę czas zacząć:

Ostatnia gra, w którą grałem to:

Z ręką na sercu mogę przyznać, że ostatnia gra, w którą grałem/prowadziłem to ubiegłoroczne otwarcie kampanii Rise of the Runelords w Pathfindera. Czy uda się poprowadzić kontynuację? Zobaczymy.

Gra, w którą gram obecnie to:

Rzecz jasna nie jest to RPG, ale stanowi całkiem niezłą „protezę” na czasy posuchy. Ta gra to Descent: Wędrówki w mroku. Pozycja w sam raz na luźne spotkanie ze znajomymi, podczas którego możemy zrobić sporo przerw i nie musimy w 100% skupiać się na grze (córka chwilami wymaga od nas całkiem sporo uwagi).

Kolejna gra, w którą będę grał to:

Rzecz jasna będzie to Star Wars: Edge of the Empire Beginner Game, czyli w mojej wersji crossover Firefly ze Star Wars. Obecnie jeszcze łapię klimat i szukam fajnej muzyki, ale już wkrótce przekonam się na własnej skórze, jak sprawuje się nowa mechanika stworzona przez FFG.

Z pewnością za jakiś czas na blogu pojawi się recenzja tej gry – sam zastanawiam się, czy warto inwestować w pełną wersję Edge of the Empire.

Ostatnia gra, w którą przestałem grać to:

Dark Heresy. Fajny pomysł na zebranie do kupy postaci (akolici Inkwizytora), bogate, całkiem mroczne uniwersum i nastawienie na wszelkiej maści śledztwa, to mocne strony tego systemu. Niestety, w dobrej zabawie przeszkodziły dwa czynniki: wysoki stopień komplikacji zasad oraz spora przypadkowość rzutów k100, która sprawiła, że kiepska mechanika stała się całkowicie niegrywalna.

Na przedostatniej sesji Dark Heresy cztery w miarę doświadczone postaci toczyły walkę z cyberminotaurem posiadającym cechy na 70+ i dzięki losowości przez pięć rund żadna ze stron nie była w stanie wyprowadzić udanego ataku. Dopiero w szóstej rundzie jeden  z graczy trafił (a przy okazji wyrzucił krytyka) i zdjął przeciwnika jednym ciosem ^^ Z mojej perspektywy – totalna klapa.

Ostatnia gra, która poleciłem znajomemu to:

Ostatnio poleciłem The Shadow of Yesterday, który w największym skrócie można określić jako indie fantasy. Więcej na temat tej gry dowiecie się z oficjalnej strony prowadzonej przez Darkena.

Ostatnia gra, którą ktoś mi polecił to:

Swego czasu sporo czytałem o Shadows of Esteren, ale dopiero rekomendacja Stinga przekonała mnie do nabycia tej pozycji. Bogato opisany świat, oryginalna i lekka mechanika oraz prześliczna szata graficzna są mocnymi punktami tego systemu. Niestety do pełnej grywalności brakuje mu jeszcze kilku dodatków w wersji angielskiej.

Moja ulubiona gra to:

Od wielu lat na piedestale znajduje się Shadowrun (najchętniej w czwartej odsłonie, ale w poprzednie edycje też grało mi się bardzo przyjemnie). Snucie planów, a potem usilne starania, by wcielić je w życie i przeprowadzić bezbłędny skok dawały mi niesamowitą frajdę. Z jednej strony trzeba było ostro móżdżyć i kombinować, by ustrzec się niespodzianek, a z drugiej wykazywać się inicjatywą i mocno improwizować, gdy rzeczy przestawały iść zgodnie z pierwotnymi założeniami. Pamiętajcie: nawet najlepszy plan nie przetrwa kontaktu z rzeczywistością ;)

Niedoceniana gra to:

Witch Hunter – system, w którym gracze żyją w alternatywnej siedemnastowiecznej Europie i polują na potwory zsyłane przez Adwersarza, starając się tym samym ocalić nieświadomą nadciągającej zagłady ludzkość. Świetne połączenie Supernatural z Warhammerem okraszone nie-tak-świetną mechaniką. Niestety do tej pory nie miałem szczęścia do prowadzenia tego systemu/grania weń u innych MG. Może kiedyś?

Mój ulubiony gatunek gier to:

Najlepiej czuję się prowadząc i grając w gry stawiające na napięcie i akcję. Niezależnie od tego, czy jest to skok na siedzibę korporacji w Shadowrunie, pojedynek z mistrzem miecza w Legendzie Pięciu Kręgów, czy może atak na pozycje Decadosów w Gasnących Słońcach, najlepiej bawię się, gdy na sesji akcja toczy się warto, a adrenalina buzuje we krwi.

Dodam, że…

Preferuję mechaniki wykorzystujące duże pule kości (Shadowrun 4.0, Legenda Pięciu Kręgów, All for One, Hollow Earth Expedition), dzięki którym sesja jest odrobinę mniej losowa. Nie trawię mechanik opartych na totalnie losowych k100 i k20 (z drobnym wyjątkiem w postaci Pathfindera, gdzie szybkość równoważy losowość).

Do przeczytania!

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>